Jak część z Was wie Sunshine to trudna suczka i przez ostatnie dwa lata starania by zaszła w ciążę za każdym razem kończyły się na niczym… figą z makiem… a po ostatniej wiosennej próbie zupełnie straciłam nadzieję… 😕

Ale nic… ja się nie poddaję tak łatwo … myślę jeszcze raz, jak się nie uda to tak najwidoczniej ma być i dziewczyna przechodzi na zasłużoną emeryturę ..

Plan był taki, że tym razem nie będziemy próbować ani tradycyjnej inseminacji ani naturalnego krycia… spróbujemy inseminacji domacicznej u najlepszych specjalistów jakich znam! I tak skrupulatnie przygotowywaliśmy się do tego czasu : zrobiliśmy panel rozrodczy, biochemię, morfologię, sprawdziliśmy serduszko i zostało nam tylko czekać aż nadejdą te dni…

Oczywiście Sunshine nie mogła wybrać sobie lepszego czasu jak podczas urlopu naszych cudownych doktorków – Marlena i Maciej Dydak

I tak przerywając im ciszę ładująca ich baterie podczas urlopu cały czas byliśmy w stal kontakcie z naszą panią Marleną

Wspaniały team Medivet świetnie się spisał zajmując się naszą dwójką randkowiczów 😉
Nie ma lepszej kliniki od rozrodu jak oni!

I wiem co mówię… to nie pusta reklama…

Po 21 dniach pojechaliśmy na usg, a moim oczom ukazały się pęcherzyki … nie pytajcie się co się działo… serce mi podskoczyło do gardła ściskając je, głowa eksplodowała, a łzy same cisnęły się do oczu, że w końcu po tak długim czasie się udało…

Ciąża przebiegała w miarę normalnie, poza dwoma tematami : niską tarczycą, ale tutaj od samego początku tabletki poszły w ruch i kontrolowaliśmy wszystko oraz bardzo niskim progesteronem, który był naszą zmorą…

W 50 dniu spadł do tak niskiego poziomu jaki mają suczki tuż przed porodem …
Ostatnie 10 dni przed rozwiązaniem były dla mnie tak stresujące, że gdyby tak miała wyglądać każda ciąża to byłabym totalnie siwa!

Wypatrywałam każdego dnia…. dnia bez symptomów porodu i cieszyłam się bo wiedziałam, że im dłużej maluchy będą w brzuszku mamy tym będą miały większe szanse i dla nich będzie bezpieczniej.

Na całe szczęście i tutaj byliśmy cały czas w kontakcie z naszą Panią Doktor, która trzymała rękę na pulsie i opiekowała się nami jak nikt inny ❤️ To dzięki niej dotrzymaliśmy do 60 dnia, a maluchy z miotu K są z nami całe i zdrowe.

Poród zakończył się cesarskim cięciem, ponieważ nie było żadnych oznak zbliżającego się rozwiązania, najprawdopodobniej po przez tabletki podtrzymujące progesteron, a tętna maluszków spadały …

Wszystko udało się bez większych komplikacji, Sunshine doszła do siebie mega szybko i od razu włączył się jej tryb mamka na 1000%

Także ahoj wujkowie i ciocię 🐾

Miot K melduję się że będzie z Wami przez następne 8 tygodni dość intensywnie 😉

A kto wie… może część nawet dużej 😉

Miot K
Translate »